Leśny ogród w Małopolsce

Ostatnio miałem przyjemność odwiedzić Adama Żyrka, który tworzy swój food forest, czyli leśny ogród. Wycieczka okazała się dla mnie bardzo ciekawym doświadczeniem, ponieważ Adam stworzył ogród, który z powodzeniem można nazwać swoistym ekosystemem. Poniżej relacja z tej wizyty.

Miłorząb dwuklapowy.
Oliwnik baldaszkowy.

Adam Żyrek – twórca food forest

Adam Żyrek mieszka w sąsiednich Bachowicach, więc była to niedaleka wycieczka. Nie trzeba jednak jechać daleko, aby zobaczyć coś naprawdę ciekawego. Adam od kilku lat tworzy swój food forest, czyli leśny ogród, który można również określić mianem lasu żywnościowego.

Założenie food forest polega na obsadzaniu terenu roślinami użytkowymi w taki sposób, aby możliwie mocno naśladować naturalny ekosystem leśny. Nie chodzi więc tylko o posadzenie dużej liczby drzew owocowych, ale o stworzenie całego systemu roślin tworzących różne piętra. Są w nim wysokie i niższe drzewa, krzewy, pnącza, rośliny zielne, zioła, warzywa i inne rośliny użytkowe.

Jak mówi sam Adam, rośliny dobiera tak, aby poszczególne warstwy wzajemnie się uzupełniały. Zamiast tworzyć ogród podzielony na równe rzędy i osobne kwatery, stara się budować bardziej naturalne, wielopoziomowe nasadzenia. Dzięki temu poszczególne rośliny mogą korzystać z różnych zasobów, a ogród z czasem ma w coraz większym stopniu funkcjonować jako samodzielny ekosystem, wymagający mniejszej ingerencji człowieka. Człowiek oczywiście nadal z tego systemu korzysta. W zamian za pielęgnowanie i dbanie o cały układ otrzymuje owoce, warzywa, zioła, przyprawy i inne produkty.

Dojrzewająca brzoskwinia w leśnym ogrodzie.

Jeżyny pną się po drzewach w ogrodzie Adama.

Co rośnie w leśnym ogrodzie Adama?

Adam mocno stawia na bioróżnorodność. Nie ogranicza się więc do kilkunastu najpopularniejszych gatunków, które można znaleźć w większości przydomowych ogrodów. Wręcz przeciwnie, eksperymentuje i sprawdza, co jest w stanie przetrwać w klimacie południowej Polski.

Podczas spaceru po jego ogrodzie zobaczyłem zarówno dobrze znane jabłonie, grusze, śliwy, brzoskwinie, jeżyny, agresty i porzeczki, jak również znacznie rzadziej spotykane w polskich ogrodach świdośliwy, derenie jadalne czy nieszpułki.

W warzywniku rosną natomiast znacznie bardziej znane rośliny, takie jak pomidory, ogórki, buraczki czy fasola. To jednak nie warzywnik był dla mnie najciekawszą częścią ogrodu. Największe wrażenie zrobiła na mnie kolekcja bardziej egzotycznych roślin, które Adam próbuje uprawiać na swoim kawałku ziemi.

Jedną z nich jest dereń kousa, znany przede wszystkim jako bardzo dekoracyjna roślina ogrodowa. Jego charakterystyczne kwiaty sprawiają, że często można spotkać go w ogrodach ozdobnych, szczególnie tych inspirowanych ogrodami japońskimi. Mało kto jednak kojarzy go z możliwością wykorzystania owoców, które są jadalne.

W ogrodzie Adama rośnie również żółtodrzew chiński, czyli roślina zwana pieprzem syczuańskim. Wykorzystywane są przede wszystkim owoce, ale również inne części rośliny. Samo przebywanie w pobliżu żółtodrzewu dostarcza ciekawych doznań zapachowych. Jest to jedna z tych roślin, obok których trudno przejść obojętnie, zwłaszcza jeśli wcześniej nie miało się z nią kontaktu.

Tuż obok znaleźć można cedrelę chińską, nazywaną również drzewem cebulowym ze względu na charakterystyczny cebulowy aromat liści. Młode liście są jadalne i można je gotować lub smażyć. Podobno również uszkodzona kora pachnie cebulowo, a korzenie mają zapach przypominający kakao, chociaż tego Adam jeszcze osobiście nie sprawdzał. Mi liście tej ciekawej rośliny przypominały z wyglądu liście jesionu.

Idąc dalej wytyczonymi przez Adama ścieżkami, mogłem podziwiać owocujące już kasztany jadalne, oliwniki srebrzyste oraz sporych rozmiarów orzesznik jadalny, który wytwarza orzechy pekan. Ciekawym akcentem były również hebanowce, których owoce znane są jako kaki, oraz poncyria trójlistkowa będąca mrozoodpornym przedstawicielem cytrusów. To jedna z tych roślin, które pokazują, jak daleko można posunąć się w eksperymentowaniu z gatunkami w polskim ogrodzie.

W niewielkim tunelu foliowym Adam posadził kilka figowców jadalnych, na których podczas mojej wizyty dojrzewały figi. Co ciekawe, rośliny te nie są jesienią wykopywane i przenoszone do ogrzewanego pomieszczenia. Całą zimę spędzają w gruncie, w nieogrzewanym tunelu. To kolejny eksperyment, który z powodzeniem Adam prowadzi u siebie.

Hebanowiec wirginijski.
Poncyria trójlistkowa.

Zwierzęta również są częścią food forest

Ponieważ food forest czerpie inspiracje z naturalnego ekosystemu leśnego, również u Adama nie brakuje miejsc, w których przyroda może rozwijać się po swojemu. Adam zostawia wiele dzikich zakątków, patyków, starych drzew i innych elementów, które mogą stać się schronieniem dla różnych organizmów. Dzięki temu w jego ogrodzie można spotkać jaszczurki, żaby, nietoperze, ptaki oraz niezliczoną ilość owadów.

W wyznaczonym miejscu swoje życie toczą również leśne kury Adama. Przechadzają się pomiędzy roślinami, zjadają resztki, dostarczają nawozu i oczywiście znoszą jajka. To rozwiązanie jest mi szczególnie bliskie, ponieważ również w przydomowym ogrodzie użytkowym zwierzęta traktujemy jako część całego systemu, a nie jako osobny element gospodarstwa.

Żółtodrzew chiński rosnący cały sezon w gruncie.
Nieszpułka, której owoce zbierane są dopiero zimą.

Ogród leśny w Małopolsce

Jak podkreśla Adam Żyrek, food forest to dla niego przede wszystkim styl życia. Nie jest to projekt nastawiony na zarobek czy produkcję owoców na sprzedaż. Zresztą sam sposób, w jaki został zaprojektowany ogród, niezbyt dobrze pasowałby do typowej produkcji towarowej. Wiele roślin owocuje w różnych terminach, czasami w znacznych odstępach czasu. Z punktu widzenia sprzedaży może być to problemem, ale z punktu widzenia domowej spiżarni jest wręcz zaletą. Dzięki temu świeże owoce pojawiają się w ogrodzie przez dłuższy czas, a ich zbiory można spokojnie przetwarzać na bieżąco.

Adam zwraca również uwagę na coś, co sam uważam za bardzo ważne, a mianowicie, że nie wystarczy umieć wyhodować roślinę, warto również wiedzieć, co można z niej zrobić i jak wykorzystać jej plon. To szczególnie ważne przy tak dużej różnorodności gatunków. Jeżeli w ogrodzie pojawia się roślina, której wcześniej nie znaliśmy, warto nie tylko dowiedzieć się, jak ją uprawiać, ale również jak wykorzystać jej owoce, liście czy inne jadalne części.

Wiele swoich roślin Adam rozmnaża samodzielnie, dzięki czemu może stopniowo powiększać swoją kolekcję bez konieczności kupowania kolejnych sadzonek. Wiedzę na temat roślin czerpie z książek, forów internetowych oraz zagranicznych kanałów na YouTube. Bardzo często podkreśla również, że jednym z jego wzorów jest prof. Łukasz Łuczaj, który także od lat zajmuje się dzikimi roślinami jadalnymi i prowadzi swój leśny ogród w Polsce.

Dereń kousa.
Dereń jadalny.

Leśny ogród a przydomowy ogród użytkowy – podobieństwa i różnice

Wizyta u Adama była dla mnie ciekawa również dlatego, że mogłem zobaczyć rozwiązania podobne do tych, które stosuję u siebie w ramach idei przydomowego ogrodu użytkowego.

W wielu aspektach nasze podejście jest bardzo podobne. W obu przypadkach ogród jest częścią codziennego życia i ma przede wszystkim dostarczać żywności na potrzeby własnej rodziny. Ważna jest dla nas żyzność gleby, bioróżnorodność, ograniczanie niepotrzebnej ingerencji oraz budowanie systemu, który z czasem będzie coraz bardziej odporny. Obaj zwracamy uwagę na zmieniające się warunki pogodowe. Upały czy susze już teraz są dla ogrodników i rolników coraz większym wyzwaniem, dlatego projektując ogród, warto myśleć nie tylko o tym, jak będzie wyglądał w dobrym roku, ale również jak poradzi sobie wtedy, gdy przez dłuższy czas zabraknie wody.

Mimo wielu podobieństw nasze systemy różnią się jednak sposobem organizacji przestrzeni. W przydomowym ogrodzie użytkowym czerpiemy między innymi z założeń agroleśnictwa i rolnictwa regeneratywnego, ale u nas bardziej odnosi się to do tworzenia pasów nasadzeń drzew i krzewów pomiędzy pasami pastwiska, stosowaniu ściółkowania itp. Nasadzenia są też bardziej podzielone na poszczególne strefy. Osobno drzewa owocowe, osobno krzewy, warzywnik czy pastwisko. U Adama granice te są znacznie mniej widoczne. Drzewa, krzewy, pnącza i rośliny zielne łączą się ze sobą, tworząc wielopoziomowe nasadzenia przypominające naturalny las. To właśnie ta różnica jest chyba najbardziej widoczna podczas spaceru po jego ogrodzie.

W przypadku kur nasze rozwiązania są natomiast niemal identyczne. Adam również zapewnia im teren obsadzony wysokimi drzewami, które tworzą swoisty parasol nad wybiegiem, zapewniając cień i dając ptakom dodatkową osłonę przed drapieżnikami z powietrza. W przydomowym ogrodzie użytkowym stawiamy jednak na większą liczbę gatunków zwierząt gospodarskich. Chcemy dzięki nim pozyskiwać nie tylko jajka, ale również w większym stopniu korzystać z ich pracy przy regeneracji gleby, chociażby poprzez wypas kwaterowy. Większa liczba gatunków zwierząt oznacza oczywiście również większy nakład pracy. Pojawiają się dodatkowe wymagania dotyczące budynków gospodarczych, zabezpieczenia terenu, organizacji pastwisk oraz proporcji pomiędzy powierzchnią przeznaczoną pod nasadzenia a pastwiska.

Nie oznacza to jednak, że zwierzęta gospodarskie nie mogą być częścią food forest. W takim systemie można z powodzeniem wykorzystać niektóre gatunki, na przykład króliki. Większym problemem mogłyby być natomiast małe przeżuwacze, takie jak kozy czy owce, które mogłyby uszkadzać drzewa i krzewy.

Owocujący rokitnik.
Figa uprawiana w tunelu folowym w Polsce.

Food forest czy przydomowy ogród użytkowy?

Jeżeli ktoś właśnie zakłada swoje siedlisko i zastanawia się, którą drogę wybrać, trudno jednoznacznie powiedzieć, że jeden system jest lepszy od drugiego. Wszystko zależy przede wszystkim od tego, jaki chcemy osiągnąć efekt.

Jeżeli naszym głównym celem jest produkcja owoców, warzyw, ziół i innych produktów pochodzenia roślinnego, rozwiązania stosowane przez Adama mogą być bardzo ciekawą inspiracją. Food forest pozwala wykorzystać przestrzeń w sposób wielopoziomowy i daje możliwość zgromadzenia ogromnej różnorodności gatunków na stosunkowo niewielkiej powierzchni.

Jeżeli natomiast poza produkcją roślinną chcemy również pozyskiwać własne mięso, mleko czy inne produkty od zwierząt gospodarskich, bardziej odpowiednie mogą być rozwiązania charakterystyczne dla przydomowego ogrodu użytkowego, w którym większą rolę odgrywają pastwiska i współpraca różnych gatunków zwierząt z uprawami.

Warto jednak jeszcze raz podkreślić, że food forest i przydomowy ogród użytkowy nie są przeciwieństwami. W wielu miejscach te dwa podejścia mogą się ze sobą bardzo dobrze łączyć. Dbanie o glebę, zwiększanie bioróżnorodności, zatrzymywanie wody, ograniczanie chemicznych środków do minimum, wykorzystywanie naturalnych zależności pomiędzy organizmami czy produkcja żywności przede wszystkim na potrzeby własnej rodziny to rzeczy wspólne dla obu tych systemów.

Moim zdaniem najciekawsze jest właśnie to, że każdy może z tych rozwiązań wybrać coś dla siebie i dostosować je do własnej działki, możliwości i potrzeb.

Lejcesteria w ozdobnej części leśnego ogrodu.

Tulipanowiec rosnący obok drzew owocowych.

Gdzie znaleźć Adama Żyrka?

Jeżeli działalność Adama zainteresowała Cię, drogi Czytelniku, warto zajrzeć do jego profili w mediach społecznościowych. Adama można znaleźć na Instagramie pod nazwą @adamzyrekogrodnik, na Facebooku adamashy.hunter oraz na platformie X AFoodforest.

Warto również obejrzeć materiały wideo z udziałem Adama na kanale Ramsey United. To dobry sposób, żeby zobaczyć na własne oczy, jak wygląda food forest tworzony przez Adama Żyrka i posłuchać, jak sam opowiada o swojej pracy.



Komentarze